poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Za-dumanie, za-słuchanie (Zofia Korzeńska, „Dumania Kasandry”)

Anna Nogaj
("Projektor" - 3/2014)
Zawsze przeżywam wielką radość, kiedy pani Zofia Korzeńska wydaje swój kolejny tomik wierszy. Można o niej powiedzieć wiele: poetka, krytyki literacki, redaktor książek... Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że pani Zosia pisze o tym, o czym chętnie czytam. O tym, czego mi nieraz brakuje w poezji.

Każdy jej wiersz przenika głęboki humanizm. Zatrzymuje się nad człowiekiem, zachwyca pięknem stworzenia, zwraca często do Boga. Pochyla się nad wartościami często już zrelatywizowanymi przez innych, broni tego co piękne a bezczeszczone. W „Dumaniu Kasandry” wyjątkowe w swojej wymowie są teksty nawiązujące do wiary. Podmiot liryczny dotyka tajemnicy Eucharystii, sakramentów świętych oraz tego, co nastąpi po końcu ziemskiej wędrówki. Wszędzie gdzie jest człowiek (w parku, autobusie, na ulicy), warto się zatrzymać i pochylić nad jego. Bohaterka tej liryki prowadzi rozmowę o życiu świętych, sensie ich trudu i świadczenia. Obok tego tematu pojawia się zagadnienie czasu i jego upływu. „Ja” liryczne stara się żyć pełnią życia, działać, tworzyć i kochać ludzi, ale ma świadomość odchodzenia i mijania: Moja wyobraźnia, rosnąc – cierpi,/ że nie zdążę, nie potrafię/ wszystkiego posiąść („Wchłonąć”). 

Z drugiej strony, ten uroczy świat rodzi w sercu podmiotu ból, wyrażający się w niezrozumieniu tego, co się dookoła dzieje. W tym pędzie do nikąd pojawiają się jednak myśli dobre, uspokojenie jakie daje właśnie wiara: Dość! – mówi twój Anioł Stróż/ – Wejdź w siebie i usłysz głos z góry! („Odlot na zielone pastwiska”). Jednak są też i chwile poddania się rzeczywistości: („Szum uliczny”), co nie świadczy tyle o zunifikowaniu podmiotu z tłumem, ale pogodzeniu się w części z tym, co wokół niego się dzieje. A piękno świata umiera też gdzie indziej.

W kilku wierszach poruszona jest kwestia tzw. „Tniaczy”, ludzi wycinających bezmyślnie miejską zieleń. Mimo tych i innych sytuacji, świadczących o rodzeniu się pęknięcia w sercu człowieka, pojawiają się myśli popychające do działania, dające świeży powiew nadziei życia w miłości do siebie i zaufaniu do Boga i człowieka. Chęci spontanicznej wiary, zmiany siebie, wychodzenia ze skostniałych schematów i przyzwyczajeń. I chociaż czasem: przeszkadza własna nieporadność, bohaterka za chwilę dopowie: lecz nadal pasjonuje mnie życie („Stawiają mi opór”). Także można odczuć falowanie nastrojów, amplitudę raz się wznoszącą raz opadającą, ale po tej duchowej walce wszystko wraca na swoje miejsce. 

„Dumania Kasandry” przynoszą wiele pozytywnych wrażeń i pełne są duchowej oraz życiowej mądrości człowieka. Nie na darmo na okładce pojawia się widok morza i bramy kościelnej z dzwonem oraz okiem Opatrzności Bożej. Czytając te teksty można spokojnie pożeglować po rzece słów Zofii Korzeńskiej, spotkać się z niejedną silną falą, ale na końcu zawsze wpłynąć bezpiecznie do portu. Tam można poczuć spokój i siłę oraz podumać jak tytułowa Kasandra, nie tylko nad kondycją świata, ale i swojej osoby, swojego wewnętrznego człowieka.
Zofia Korzeńska, „Dumania Kasandry”, s. 99, Civitas Christiana, Kielce 2014.