piątek, 5 sierpnia 2016

Nadzieja (Anna Błachucka "Ostatni chłop")

Michał Siedlecki
("Projektor" - 1/2016)
„Ostatni chłop” (2015) to najnowsza powieść Anny Błachuckiej, stanowiąca twórczą kontynuację jej gwarowych powiastek zawartych w tomie zatytułowanym „Widok z kalenicy. Pogwarki z Jarkowy Góry” (2011). Pisarka portretuje tu współczesną polską wieś, która – wedle słów Zofii Korzeńskiej – upodabnia się mentalnie i przestrzennie do miasta. To literacki konterfekt umierającej polskiej prowincji, ukazanej przez artystkę w wymiarze ironiczno-nostalgicznym, dający jednak pewną podskórną nadzieję na jej ocalenie.

Anna Błachucka – pisarka, członkini Związku Literatów Polskich Oddziału w Kielcach, współpracowniczka „Akantu”, „Kwartalnika Świętokrzyskiego” i „Radostowy”, jak też animatorka kultury (wychowawczyni młodzieżowej grupy literacko-artystycznej „Słowniacy Świętokrzyscy” zgrupowanej przy Kieleckim Oddziale „Civitas Christiana”) – to autorka dwunastu książek (fraszek, sonetów, opowiadań i powieści), w tym: „Obcierek” (1999), „Stycznej do krzywej myśli” (2006) czy „Piać do podświadomości” (2012). Ta emerytowana nauczycielka matematyki – związana miejscem swojego urodzenia i zamieszkania oraz własną pracą zawodową z regionem świętokrzyskim – od wielu lat pisze dla dzieci i młodzieży liczne scenariusze oraz wiersze. To artystka społecznie zaangażowana i literacko bardzo kreatywna, czego wyraźnym przykładem pozostaje jej najnowsza powieść zatytułowana „Ostatni chłop”.

O utworze „Ostatni chłop” trudno jednak otwarcie powiedzieć, by został on przez pisarkę jakoś specjalnie sprofilowany tematycznie pod czyjąś określoną kategorię wiekową. Mimo to, by zrozumieć w pełni przesłanie owej interesującej książki i jej wszelkie meandry fabularne, trzeba mieć, choć podstawowe pojęcie o nurcie chłopskim w polskiej literaturze, skodyfikowanym jeszcze przez Henryka Berezę (1926–2012) w jego dziele „Związki naturalne” (1972). Krytyk literacki szanse oraz zadania pisarzy tego prądu wiązał ściśle ze sprawami języka. Badacz podzielił ich na dwie – obfitujące w szereg znanych polskiej kulturze nazwisk – generacje. Najmłodszą z nich zamykał wówczas Wiesław Myśliwski.

„Ostatni chłopi” wyraźnie nawiązuje do powyższego dziedzictwa. Tak oto wkraczamy tutaj do wiejskiego świata jego głównego bohatera – Franciszka Bąka, gospodarza ze świętokrzyskiego, który stanowi w pewnym sensie charakterologiczną kontaminację osobowości Szymona Pietruszki z „Kamienia na kamieniu” oraz (sic) św. Franciszka z Asyżu. Widać to szczególnie, gdy zestawimy usposobienie powyższej postaci z sylwetką psychologiczną jej ideowego adwersarza z kart owej powieści – dra Andrzeja Korycińskiego, rozdartego wewnętrznie hedonisty. Franciszek mówi wręcz w pewnym momencie, że: Pojedynczy człowiek też coś dobrego może zrobić, bo jakżeby inaczej wielkie dobro się wytworzyło? I jako swoiste alter ego samej Błachuckiej, nie traci on również wiary w dzisiejszą polską wieś.