sobota, 6 sierpnia 2016

Gdzie (nie) kończy się islam a zaczyna ekstremizm (Ayaan Hirsi Ali "Heretyczka")

Agata Orłowska
("Projektor" - h3/2016)
Kiedy jakiś muzułmanin, widząc że czytasz tę książkę, powie: To mnie obraża. To rani moje uczucia, twoja odpowiedź powinna brzmieć następująco: Co jest ważniejsze: twój święty tekst czy życie autorki tej książki? postuluje w „Heretyczce” była wyznawczyni islamu, Ayaan Hirsi Ali.

W miarę czytania tej niezwykle trudnej lektury szybko przekonujemy się, że postulaty autorki sięgają znacznie głębiej, stając się aktem mądrości i prawdziwej odwagi.

O książkach Hirsi Ali na Zachodzie w środowiskach lewicowych mówi się „kontrowersyjne”, nierzadko przyrównując ich autorkę do islamofobki, a nawet rasistki. W środowiskach muzułmańskich, uznaje się je za godną śmierci herezję. Z tego też powodu somalijska dziennikarka i wybitna mówczyni, działająca na rzecz praw człowieka i odwrócenia postępującej radykalizacji islamu nie porusza się bez ochrony od 10 lat.

Na łamach „Heretyczki” Ayaan Hirsi Ali karta po karcie ukazuje, jakie skutki i zagrożenia dla współczesnego świata i indywidualnych jednostek wiążą się z upolitycznieniem religii, a także tolerowaniem i oddzielaniem od islamu – w imię poprawności politycznej – wynikających z jego świętych tekstów bezprawnych i nieludzkich zachowań również w społeczeństwach zachodnich. Jasno mówi – kto, myśli, że islam jest religią pokoju, jest w błędzie.

Autorka nie pozostawia jednak opisywanego przez siebie problemu bez proponowanych rozwiązań. W sugestywny sposób dowodzi, że powstrzymanie rosnącej fali terroryzmu, położenie kresu wojnom o podłożu religijnym oraz represjom dotykającym kobiety i mniejszości, rokrocznie odbierającym życie tysiącom ludzi w całym świecie muzułmańskim, jest możliwe tylko po przeprowadzeniu fundamentalnych reform religijnych. Zadanie niebotyczne, ale, jak z wiarą przekonuje działaczka, osiągalne.

Prezentuje tym samym pięć reformatorskich tez i nawołuje do pełnej mobilizacji w ich realizacji. Tym samym chce przeważyć szalę od skłaniania się ku „świętej wojnie” i zaostrzenia prawa szariatu na rzecz zaakceptowania rzeczywistości XXI wieku i poszanowania praw jednostki. Hirsi Ali przekonuje, że istotą problemu nie są ekstremiści. Jest nim przede wszystkim traktowanie świętych tekstów – w których unaocznia nawoływanie do przemocy – jako najwyższego prawidła życia, zaczynającego się de facto dopiero po śmierci. Uświadamia, jak nieludzkie i groźne staje się bezkrytyczne i dosłowne stosowanie w prawie i na co dzień, często sprzecznych ze sobą treści, pochodzących z VII wieku.

Hirsi Ali w bolesny sposób odkrywa specyfikę islamu, skrupulatnie wyjaśnia mechanizmy rządzące muzułmańskim światem. Opisuje własne doświadczenia jako gorliwej muzułmanki, przybliżając takie pojęcia jak totalitaryzm domowego ogniska, zabójstwo honorowe czy publiczną śmierć przez ukamienowanie. Dzieli także muzułmanów na trzy grupy: medyńskich fundamentalistów, umiarkowanych muzułmanów mekkeńskich oraz dysydentów i reformatorów, od których w znacznym stopniu zależą losy – jak twierdzi Hirsi Ali, nie tylko muzułmanów. Lektura nie jest łatwa, ale właśnie z tego powodu należy po nią sięgnąć.