sobota, 6 sierpnia 2016

Imiona przyszłości (Roman Pawłowski „Bitwa o kulturę. #przyszłość”)

Michał Siedlecki
("Projektor" - 3/2016)
W ubiegłym roku na naszym rynku wydawniczym ukazał się tom „Bitwa o kulturę. #przyszłość” (2015) autorstwa Romana Pawłowskiego – publicysty, kuratora teatralnego, dramaturga oraz zastępcy dyrektora artystycznego Teatru Rozmaitości w Warszawie – który w sygnowanym przez siebie zbiorze prowadzi pasjonującą debatę z luminarzami polskiej nauki, literatury, muzyki, teatru, filmu, architektury i sztuki na temat wyzwań stojących przed rodzimą oraz światową kulturą u progu I połowy XXI wieku.

Tom „Bitwa o kulturę. #przyszłość” składa się z dwudziestu dwóch świetnych tekstów podejmujących wątek futurologii, w kontekście zmieniającego się dynamicznie oblicza naszej współczesnej kultury. Roman Pawłowski stwierdza już we „Wstępie” do swojej książki, że zamieszczone w niej prognozy prezentuje nie po to, by ewokować w kimś grozę przed przyszłością, lecz by uruchomić szerszą debatę społeczną na temat prawdopodobnych scenariuszy dla Polski, Europy oraz świata. Publicysta dodaje tu, że horyzontem badawczym, który wyznaczył wszystkim rozmówcom jest rok 2045. To – wedle niego – perspektywa dość bliska jak na futurologię, lecz zarazem odległa, jeżeli wziąć pod uwagę tempo przemian cywilizacyjnych oraz przyspieszenie technologiczne. Pawłowski wyznaje otwarcie rzecz następującą: Ustalając dystans czasowy na trzydzieści lat, chciałem, aby prognozy i przewidywania obejmowały aktywne życie zawodowe moich rozmówców i rozmówczyń, abyśmy snując fantazje, starali się wyobrazić w nich siebie.

Wizje rozmówców Pawłowskiego są bardzo różnorodne i w wielu miejscach odkrywcze. Edwin Bendyk uważa tu na przykład, że dla Epikura godziwe (…) życie oznaczało miskę sera i dzbanek wody, nawet nie wina. I o to właśnie chodzi; zredefiniować potrzeby, które mówią, co znaczy żyć dobrze, i przenieść energię na relacje i na ich podtrzymywanie. Z kolei Ignacy Karpowicz twierdzi, że zdolność czytania ze zrozumieniem może się znowu okazać umiejętnością elitarną i jeżeli tak rzeczywiście będzie, to (…) trochę smutno, ale literatura przetrwa. Natomiast Krystian Lupa wypowiada się tutaj o teatrze jako o instytucji dramatycznie potrzebnej. Jej magiczny rytuał określa on mianem słowa TERAZ, którego nie zabije (…) nawet wykorzystanie nowych mediów. Zbigniew Libera największe zagrożenie dla współczesnej kultury upatruje tymczasem w marazmie. Maria Peszek nazywa zaś muzykę swoją utopią oraz światem pełnym idei. Horyzontem pragnień piosenkarki pozostaje idealna piosenka – talizman, (…) co w chwili zwątpienia możesz wyciągnąć z kieszeni i co przyniesie ci ukojenie albo doda siły.

Prezentowany w tym miejscu zbiór Pawłowskiego traktuję jako lekturę obowiązkową dla wszystkich. Jego fundamentalne przesłanie to potencjalne imiona przyszłości naszej kultury – materialnego i duchowego dziedzictwa, którego namacalne oraz symboliczne oblicze tworzymy nieustannie każdego dnia.