sobota, 6 sierpnia 2016

Dokąd zmierza polskie kino? (Darek Foks "Historia kina polskiego")

Dominik Borowski
("Projektor" - 3/2016)
Wystarczy sięgnąć do programu telewizyjnego albo do repertuaru multiplexu, aby przekonać się, jak dużo pojawia się filmów zagranicznych, a jak niewiele polskich. Każdy z nich jest zawsze krótko streszczony i przypisany do określonego gatunku. Może się wydawać, że mamy bardzo urozmaicone kino, od dramatu obyczajowego po horror i science fiction. Czy tak jest naprawdę?

Na postawione pytanie odpowiada nam najnowsza książka Darka Foksa zatytułowana „Historia kina polskiego”. Tytuł może budzić błędne skojarzenia z pracą naukową, która przedstawia dzieje polskiej kinematografii. Tak jednak nie jest. Tekst Foksa staje się raczej zbiorem refleksji nad jakością, stylem i modelem polskiego filmu.

Zapoznanie się ze spisem treści wywołuje wrażenie, że w książce znajdziemy bardzo wnikliwe opinie. W tytułach poszczególnych rozdziałów pojawiają się różnorodne terminy z zakresu teorii filmu, jak chociażby światło, ujęcie czy dźwięk. To jednak kolejna gra z czytelnikiem, która z pewnością podnosi zainteresowaniem tekstem. W głowie pojawia się pytanie: Co o kinie powie nam Darek Foks?

I tutaj kolejna niespodzianka. Każdy rozdział ma formę wywiadu prowadzonego z reżyserem filmowym. Rozmowa w poszczególnych częściach ma dokładnie identyczny schemat. Jej głównym tematem staje się gwałt, jakiego dokonał reżyser. Padają te same pytanie i bardzo podobne odpowiedzi. W pierwszym momencie może się to wydać niezrozumiałe. Jeśli jednak skupimy się na użytej figurze powtórzenia, poznamy ocenę kina. W polskich filmach jest mało oryginalności, dominuje powielanie znanych schematów. Czasami dochodzi do zapożyczeń pomysłów od innych (opisanych jako gwałty?), które niewiele zmieniają. Pojawia się tutaj zatem jednoznaczna krytyka polskiej kinematografii.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na umieszczone w „Historii kina polskiego” zdjęcia. Nie są to zwykłe fotografie. Pojawia się na nich postać ludzką z psim łbem. Być może pies staje się wskazówką interpretacyjną, ponieważ niekiedy przypisuje mu się negatywne znaczenia. 

Przed najbliższym seansem filmowym warto zapoznać się z opinią Foksa. I odpowiedzieć sobie, czy rzeczywiście polskie filmy „schodzą na psy”? A może to tylko prowokacja autora?