sobota, 6 sierpnia 2016

Wobo, Murzyn i kolonizacja ("Wokół "W pustyni i w puszczy")

Agnieszka Kozłowska-Piasta
("Projektor" - 3/2016)
Kilkadziesiąt lat temu była jedną z podstawowych szkolnych lektur, która pobudzała wyobraźnię i ciekawość świata u dzieci i młodzieży. Przygody Stasia i Nel zachęcały do lektur przybliżających inne kraje i kontynenty.

Bogaty, niezwykle sugestywny obraz Afryki nakreślony wprawnym piórem przez Henryka Sienkiewicza stał się, dominującym w świadomości Polaków, stereotypem o mieszkańcach, kulturze, przyrodzie Czarnego Lądu. I choć często obowiązuje on nadal, powieść „W pustyni i w puszczy” musiała oddać pozycję lidera i ustąpić pola innym opowieściom o Afryce.

Współcześnie świat poznaje się nie dzięki powieściom, ocierającym się o baśń, ale dzięki po pierwsze: dużo łatwiej dostępnym własnym podróżom, po drugie: dzięki różnym programom podróżniczym, po trzecie dzięki licznym pozycjom książkowym pisanym przez prawdziwych podróżników, ale i żądnych popularności travelebrytów, wreszcie po czwarte dzięki niczym nieograniczonemu cyfrowemu poznawaniu świata via Internet. „W pustyni i w puszczy” młodzi ludzie praktycznie nie czytają.

Mimo to grono naukowców – filologów, historyków, etnologów – pod wodzą Jerzego Axera i Tadeusza Bujnickiego postanowiło oddać honory wyjątkowej powieści polskiego noblisty. Kikusetstronicowa pozycja uczciła stulecie pierwodruku „W pustyni i w puszczy”. Książka daje wieloaspektowy kontekst młodzieżowej powieści Sienkiewicza. Umiejscawia losy Stasia i Nel w szeroko pojętych zagadnieniach kolonializmu i historycznej sytuacji Afryki i Polski w tamtych czasach, analizuje styl i sposób pracy autora na podstawie m.in. pozostawionej korespondencji, referuje artystyczne inspiracje powieścią: adaptacje filmowe czy nawet obrazkowe, komiksowe, przybliża recepcję dzieła Sienkiewicza w innych krajach. 

Czytelnicy mogą m.in. poznać historię kolonializmu i stosunku Europejczyków do rodowitej ludności afrykańskiej, przyjrzeć się elementom europocentryzmu, który tak zaważył nie tylko na ówczesnej, ale i współczesnej historii tego kontynentu, dostrzec plusy i minusy odkrywania Afryki oraz przełożenia historii opisanych na kartach powieści na los narodu polskiego. Za przykłady niewłaściwej optyki w stosunku do wszystkiego, co afrykańskie służą autorom artykułów m.in. losy Saartjie Baartman, czyli Wenus Hotentockiej, niewolnicy „analizowanej” pod względem budowy ciała, pokazywanej w brytyjskim cyrku po roku 1810 (Jerzy Koch), częściowo zmyślone w stylu Münchhausena podróże Ignacego T. Żagiella po Afryce Północnej (Bogdan Żurawski), książka flamandzkiego naturalisty Cyriela Buysse o kolonizacji Konga (Bożena Czarnecka). 

Dominujące są jednak rozważania dotyczące współczesnego odbioru „W pustyni i w puszczy”. Oskarżenia o kolonializm, rasizm, seksizm „W pustyni i puszczy”, w dobie dominujących, choć jakby trochę narzuconych postaw tolerancyjnych, pojawiają się w wielu tekstach i wypowiedziach. Najostrzej sprawę ocenia Sudańczyk Mahmud El Tayeb, uznając „W pustyni i puszczy” za powieść kłamliwą, fałszującą ówczesną historię Sudanu, negatywnie opisującą historyczne postaci wplecione w akcję książki, a zwłaszcza Mahdiego, przywódcę powstania. Z kolei Jerzy Axer poluje na mityczne i nie do końca określone zwierzę-bestię wobo, które na kartach powieści ustrzelił Staś. Robi to jednak dużo łagodniej, tłumacząc nie tylko Sienkiewicza, ale także cały świat kryptozoologów i innych wyznawców wobo.

Niewątpliwym atutem książki są fragmenty dyskusji towarzyszące prawie wszystkim artykułom. Pozwalają spojrzeć z innej strony na treści przekazane przez autorów, dostrzec szanse, możliwości polemiki, poznać uzupełnienia i nowe tropy. Nauczycieli i pedagogów z pewnością zaciekawią rozważania naukowców dotyczące współczesnej roli „W pustyni i w puszczy” w dydaktyce i pracy pedagogicznej oraz miejsca w kanonie szkolnych lektur. Czy – skoro interpretacja poprawna politycznie przekreśla „W pustyni i w puszczy” jako lekturę nie pasującą do współczesnych klisz mód i trendów – należy ją skazać na niepamięć? Ten tom świadczy o tym, że byłoby to niewskazane. Bogactwo analiz, interpretacji i odniesień świadczy o tym, że dzieło Sienkiewicza może nadal inspirować i rozpalać emocje. Choć przewodnikiem i poradnikiem poprawności politycznej być nie może i bliżej mu do „Murzynka Bambo” niż do Nelsona Mandeli czy Martina Luthera Kinga. To jednak nie wina Sienkiewicza, lecz znak czasów i świadomości mieszkańców Starego Kontynentu na początku XX wieku.