sobota, 6 sierpnia 2016

Na wysypisku ludzkiej alienacji

Michał Siedlecki
("Projektor" - 2/2016)
Niedawno ukazała się na rodzimym rynku księgarskim publikacja zatytułowana „Śmieć w kulturze” (2015), stanowiąca zbiór nadzwyczaj ciekawych, interdyscyplinarnych artykułów polskich badaczy traktujących o zbędnych z pozoru wytworach naszej rzeczywistości społeczno-kulturowej, uosabiających metaforycznie skomplikowany proces ludzkiej alienacji oraz zagubienia.

„Śmieć w kulturze” to zbiór dwudziestu ośmiu tekstów autorstwa znamienitych polskich badaczy z dziedziny antropologii, filozofii, socjologii, archeologii, etnologii, psychologii, językoznawstwa oraz literatury, poruszających szczegółowo wątek współczesnych zjawisk i postaw społecznych przez pryzmat szeroko pojętych odpadów ludzkiej cywilizacji.

Jednym z autorów powyższego zbioru jest Zygmunt Bauman. Twierdzi tu on na przykład, że śmieć pozostaje skutkiem ubocznym popędu, służącego do podporządkowania oraz zastępowania jednego rodzaju ładu jego innymi wariantami. To – wedle Baumana – nieodłączny towarzysz nowoczesnego sposobu bycia we wszelakich jego odmianach. Autor „Dwóch szkiców o moralności ponowoczesnej” (1994) uważa tutaj też między innymi, że intensywne redukowanie (…) przewidywalności życia każdego z kolejno zaprowadzanych porządków, cechujące „płynną” fazę nowoczesności, zwiastuje jednak – musi zwiastować – gwałtowny wzrost produkcji opadów i odrzutów.

Roch Sulima wychodzi z kolei z założenia, że potrzeba historycznego spojrzenia na polskie śmiecie oraz sprzątanie potwierdza nieobecność w naszej historiografii czegoś – co zwykł on nazywać – analizą „niskich stylów” polskiej kultury. Badacz wypowiada tu w pewnym momencie kwestię następującą: Śmieć stał się wydajną figurą myślenia, i jest to myślenie krytyczne (krytyka współczesnej kultury) nawet wówczas, gdy sięga wyłącznie po projektujące metafory.

Natomiast Joanna Minksztym szukając definicji słowa „śmieć” wskazuje choćby na takie jego znaczenie, które odpowiada przedmiotowi zbytecznemu, przeznaczonemu do wyrzucenia/recyklingu, całkowicie pozbawionemu elementu sacrum, stojącemu poniekąd w maksymalnej opozycji do tego, co święte.

Paweł Możdżyński nazywa zaś zjawisko śmieci kategorią relatywną, ujmując ją w czterech perspektywach: symbolu, metafory, prawd przemilczanych oraz motywu i materiału konstrukcyjnego dzieł sztuki.

„Śmieć w kulturze” pozostaje dziełem semiotycznym, które prócz podejmowanych w nim krytycznie zjawisk nadprodukcji, niedoboru, kolekcjonerstwa, marnotrawstwa, konsumpcjonizmu oraz recyklingu, eksploruje również nad wyraz ważną we współczesnym świecie problematykę społecznego wykluczenia. Ludzkość zepchnięta na margines przypomina tu bowiem wysypisko, gdzie króluje: samotność, bieda i beznadzieja. To niezmiernie intrygująca książka, bez lektury, której trudno zrozumieć skomplikowaną rzeczywistość, w jakiej przyszło nam żyć.