środa, 3 sierpnia 2016

Mity pod lupą (Dariusz Sośnicki, „Spóźniony owoc radiofonizacji”)

Małgorzata Angielska
("Projektor" - 4/2015)
To moja pierwsza książka, w której tak wiele mówi się o ludziach. Są to ludzie konkretni, zwykli mi bliscy, choć oglądani z dystansu i bez sentymentu. Nie ma w tych wierszach aury intymności, nie chce się nimi odgrodzić od wrogiego świata. Mało w nich także tonów elegijnych. Korzystam z wiedzy, jaką zdobyłem o życiu moich bohaterów, biorę pod lupę ich mity, aby podejrzeć i zrozumieć mechanizmy rządzące człowiekiem, parą ludzi, rodziną. Aby uświadomić sobie to, co wolałoby zostać w ukryciu i stamtąd wydawać nam polecenia – napisał Dariusz Sośnicki.
 
Dojrzały tomik poety wzbudza wiele uczuć i refleksji. Już w pierwszym wierszu „Zaproszenie” widać precyzyjnie postawioną tezę – w życiu trzeba szukać i zachować stoicki spokój. Drugim wyróżnikiem jego poezji jest konsekwentność twórcza. Kiedy czytamy „Spóźniony owoc radiofonizacji”, znajdujemy się w świecie pozornie realnym – mamy do czynienia z bliskimi osobami, rodzinnym domem, znajomymi autora, jednak doznajemy tego za sprawą wyobraźni. Oknem na świat jest wiersz, a to, co w nim dostrzega, to ludzkie poznanie. Ten efekt osiąga dzięki dojrzałości, która objawia się za pomocą pełnej frazy – w większości utworów.
Niemniej krótka forma nie jest mu obca. Posługuje się nią, kiedy czuje swoisty ból istnienia (parafrazuje Sturm und Drang w „Przy wspólnym stole”). Nawiązuje do koncepcji XIX-wiecznej i jej głównego motywu – samotności. Być może zdaniem Sośnickiego to ona najlepiej oddaje stan duszy człowieka współczesnego (konotacja między prozą Żeromskiego a „Z opowieści naszych ojców: Do sklepu”).

Były redaktor „Nowego Nurtu” realizuje konsekwentnie koncepcję „poezji nieefektownej”. Nie znajdziemy w jego tomie wyszukanych metafor czy porównań, niemniej poeta lubi parafrazować. W zbiorze jest wyczuwalna intertekstualność. Sośnicki odwołuje się do wielu tekstów kultury – tytuł jednego z wierszy „Rękopis znaleziony w stanie Maryland” (nawiązanie do „Rękopisu znalezionego w Saragossie” Jana Potockiego) czy też do współczesnych piosenek zespołu Dwa Plus Jeden.

Sośnickiego interesuje kobieta. Wspomina swoją matkę, w bardzo szczegółowy sposób opisuje swoje relacje z nią, o ojcu pojawiają się pewne wzmianki („My z matką”). W wierszu „Wtedy” można odczytać lekką nutę ironii na temat kobiecej natury.

W każdym tekście poety widoczna jest dociekliwość, pragnienie poznania, stworzenia pełnej sytuacji lirycznej, mamy do czynienia ze spójną wizją danej osoby czy obiektu – czasami osiąga to w paru słowach („Mokry Łazarz”), innym razem wymaga drobiazgowych wyliczeń, konkretyzacji, podziału na części („Jechać, jechać i jechać”).

Jednym z najciekawszych, egzystencjalnych wierszy jest „Pytanie”. Podmiot liryczny pokazuje, że pytania zadane kiedyś, do tej pory pozostające bez odpowiedzi, nigdy nie znikną. Zawsze gdzieś pozostanie pustka do wypełnienia, nieme odpowiedzi, „niejasny żal”. Można zadawać najbardziej nurtujące pytania, ale co dalej?

Z Sośnickim warto wybrać się w daleką podróż, zapętloną i pełną ciemnych rymów.
Dariusz Sośnicki, „Spóźniony owoc radiofonizacji”, s. 60, Biuro Literackie, Wrocław 2014.