środa, 3 sierpnia 2016

Ciemne grona czasu (Sławomir Rogowski, „Widok z dachu”)

Michał Siedlecki
("Projektor" - 1/2015)
„Widok z dachu” (2014) jest kolejną po „Zimie stulecia” (2004) książką kielczanina Sławomira Rogowskiego, w której artysta ten kreśli – szczerze, odważnie, inteligentnie i ze swadą – losy polskiego pokolenia lat 50. XX wieku. To jednocześnie bardzo osobisty utwór pisarza, w którym nie ucieka on przed trudnymi pytaniami o cele, sens i dorobek środowiska, które zapoczątkowało we współczesnej Polsce proces transformacji ustrojowej.

Sławomir Rogowski to artysta iście renesansowy, który prócz pisania opowiadań, powieści oraz artykułów prasowych, zajmuje się też produkcją filmową, tworzeniem scenariuszy oraz przygotowywaniem słuchowisk radiowych. Książkę „Widok z dachu” można uznać za swego rodzaju podróż sentymentalną Rogowskiego do czasów własnej młodości, z treści której wyłaniają się zarazem – za sprawą intrygujących losów kreowanych przez niego postaci (w osobach Jurka i Eli, Tolka i Rumby, Hrabiego, Kasenderka, Gajkosia, Izy oraz wielu, wielu innych) – gorzka ironia twórcy, poczucie absurdalnego humoru, jak i przemożna wówczas wiara artysty w sprawczą moc wolnościowych ideałów wyznawanych przez jego „zbuntowane systemowo” pokolenie. Nie dziwi więc, że powieść ta budzi nostalgię i uznanie wśród takich artystów i opozycjonistów rozpoczynających swoją karierę w tamtych burzliwych społecznie latach, jak: Muniek Staszczyk i Władysław Frasyniuk. Akcja „Widoku z dachu” nie kończy się jednak wraz z tryumfem „Solidarności” w Polsce, lecz trwa aż do 2010 roku, stanowiąc autorską diagnozę Rogowskiego naszych nie do końca wykorzystanych szans wynikających ze zmian ustrojowych. Świetnie oddają to słowa Gabi – jednej z bohaterek utworu – skierowane do Tolka oraz Jurka: – Coś ta rewolucja nam nie wyszła. Skończył się styropianowy sen. Jesteśmy jak załoga porzuconego czołgu… Postać owa staje się tutaj więc niejako porte parole wszystkich „niepokornych” reprezentantów polskiego pokolenia lat 50. XX wieku, wyraźnie dostrzegających fundamentalne błędy rodzimej transformacji. 

Książkę Rogowskiego dopełnia też niezmiernie ciekawy „Pomocnik”, w którym odnajdziemy specjalnie przygotowany przez artystę szczegółowy „Wokabularz” objaśniający zimnowojenne realia w Polsce wraz z dołączonymi przez twórcę tytułami oraz historiami naszych opozycyjnych „Wierszy i piosenek” z tamtych przełomowych lat.

Utwór „Widok z dachu” ukazuje więc symbolicznie ciemne grona czasu polskiej codzienności kulturalno-społeczno-ekonomicznej ostatnich trzydziestu lat (począwszy od okresu poprzedzającego wprowadzenie w Polsce stanu wojennego, a skończywszy na ważnych wydarzeniach pierwszego dziesięciolecia XXI wieku w naszym kraju), które za swoją jawną zasłoną mroku, skrywają paradoksalnie głęboką nadzieję pisarza na owoce powabnego blasku, które w poświacie jutrzenki nadchodzącej epoki pysznią się w całej swojej okazałości. To powieść, wobec której nie można przejść obojętnie.
Sławomir Rogowski, „Widok z dachu”, s. 416, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2014.