środa, 3 sierpnia 2016

Fascynują do dziś (Emilia Padoł, „Damy PRL-u”)

Martyna Musiał
("Projektor" - 2/2015)
Czasy PRL-u nie kojarzą się z wyższymi sferami. Ustrój był zdominowany przez robotników i inteligencję pracującą, a przejawy wyrafinowania czy wytworności zdawały się nieprzystające do realiów. W kręgach kultury – kina i teatru, zdarzały się jednak osoby, które swoim sposobem bycia odpowiadały na tęsknotę ludzi za innym światem.

Emilia Padoł, dziennikarka i doktorantka na Wydziale Polonistyki UJ, w książce „Damy PRL-u”, nakreśla sylwetki dwunastu polskich aktorek, których kariera zaczęła się lub rozwijała w czasach Polski Ludowej: Kaliny Jędrusik, Beaty Tyszkiewicz, Barbary Brylskiej, Niny Andrycz, Poli Raksy, Anny Dymnej, Elżbiety Czyżewskiej, Małgorzaty Braunek, Teresy Tuszyńskiej, Barbary Kwiatkowskiej, Ewy Krzyżewskiej i Grażyny Szapołowskiej.

Wybór tych nazwisk oczywiście nie jest przypadkowy. Kobiety te osiągnęły wielki sukces, stając się prawdziwymi gwiazdami, idolkami tłumów, również poza granicami kraju. Większość z nich do dziś jest znana i kojarzona ze swoimi kultowymi rolami.

Każda opisana w książce bohaterka była wyjątkowa. Wszystkie cechowała nieprzeciętna uroda, talent, wdzięk i nie do końca określony czar, który pozwolił autorce nazwać je damami. Uosabiając kobiecy ideał piękna, stały się niekwestionowanymi ikonami ekranu i sceny. Łączyły je uroda, talent i klasa, jednak znacząco się od siebie różniły. Reprezentowały różne typy kobiecości – seksapil (np. Jędrusik), dziewczęcość (Kwiatkowska-Lass), nowoczesność (Braunek), a także wyrafinowanie przypominające czasy przed wojną (Andrycz). 

Biografie aktorek skupiają się w większej mierze na ich życiu prywatnym – dzieciństwie, młodości, wielkich miłościach i romansach. Życiorysy byłyby jednak niepełne bez informacji dotyczących ich pracy i kariery. Wszystkie portretowane artystki były wybitnie uzdolnione, a sukces, który odniosły zasłużony. Zachwycano się ich charakterem i inteligencją, trudno jednak nie odnieść wrażenia, że ich uroda była doceniana bardziej niż talent.

Autorka dużo uwagi poświęca cielesności swoich bohaterek. Zwraca uwagę fakt, że pogrupowała je według fizycznych atrybutów, z którymi były kojarzone – biustu, nóg, oczu, ust czy pupy. Padoł tłumaczy, że chciała dzięki temu zabiegowi zwrócić aktorkom ich ciała i potraktować je jako pretekst do nakreślenia portretu wewnętrznego. Pomysł wydaje się ryzykowny, ale może się spodobać osobom, które nie podejdą do zaproponowanego podziału do końca serio.

Książka „Damy PRL-u” jest z pewnością wartą uwagi lekturą. Udowadnia, że nie trzeba mieć błękitnej krwi, żeby zostać królową ekranu i władać wyobraźnią widzów. Pokazuje, że kobiecość może przybierać różne formy, a każda z nich jest wspaniała. Uświadamia, że za postacią kreowaną na scenie czy w filmie stoi prawdziwa osoba, mająca życie odmienne od odgrywanej roli, ale nie mniej ciekawe.

Emilia Padoł, „Damy PRL-u”, s. 352, Prószyński i S-ka, Warszawa 2015.