środa, 3 sierpnia 2016

Poetycka polifonia („67 kroków”)

Anna Nogaj
("Projektor" - 2/2015)
Almanach „67 kroków” to już trzecia książka poetycka młodych autorów zrzeszonych w grupie literacko-artystycznej „Słowniacy Świętokrzyscy”. Autorki są młode, ale w ich wierszach widać już, że dawno wyrosły z czasu, kiedy wszystko było lepsze i jawiło się w jasnych barwach. 

Pierwsze słowa w tomiku należą do Magdaleny Banaś, próbującej w materię wiersza wpleść swoją miłość małżeńską i oddać radość z bycia w stałym związku. Teksty są mocno liryczne i snuje się w nich ciekawa – miłosno-egzystencjalna treść. Troszkę brakuje w nich jednak artyzmu, tego czegoś, co wprowadziłoby pewną niewiadomą.
Druga autorka to Karolina Bugajska. Należą się jej duże brawa i słowa uznania za to, jak sprawnie operuje frazą i za umiejętność dzielenia się tym, co w niej tkwi najgłębiej. Cykl jaki zaprezentowała w zbiorku, dotyka kwestii odejść i powrotów. Dużo tutaj zadumy nad światem, naturą i przemijalnością. Ma się wrażenie, że podmiot liryczny balansuje na granicy dwóch rzeczywistości, dwóch odmiennych emocji. 

Kolejny głos należy do Katarzyny Klimczak. Tu mam mały dylemat, ponieważ poetycka spowiedź autorki z jednej strony zachwyca wrażliwością i konceptem w budowaniu ciekawych obrazów z drugiej strony bogaty zasób słownictwa i mocny liryzm płynący wartkim nurtem w jej wierszach nie wystarcza. Banalne łączenie w pary rzeczowników czy czasowników sprawia, że lektura dużo traci i trąci częstochowszczyzną. 

Następnie wypowiada się Katarzyna Lesiak. Wiersze niesamowite, niejednoznaczne, ale nie hermetyczne. Poetka z kunsztem buduje poetyckie obrazy a motywem przewodnim, staje się właśnie wyżej wymienione okno. Duże brawa za ciekawy styl i plastykę tekstu.

No i mamy Katarzynę Macios. Widać, że poetka ma mocno rozwinięty warsztat i wie jak poruszać się po mapie wiersza. Jej teksty nawiązują do tego co pierwotne, do ziemi, radości obcowania z przyrodą a także poświęcone są pamięci matki. To sentymentalne powroty do dzieciństwa, gdzie senna kwoka wysiaduje jajka („Ciepło”), a zarazem ucieczka od cywilizacji. Dysonans między jednym a drugim światem zszywany wprawnie, barwną nicią przez poetkę, zostaje jednak trochę uładzony. Jest tylko jedno „ale” co do prezentowanych przez autorkę wierszy. Odnoszę wrażenie, że niektóre teksty są trochę zbyt hermetyczne, zamknięte dla czytelnika, a znajome jedynie bohaterce.

Aleksandra Pięta dzieli się z kolei myślą o miłości. Ukazuje różne koleje związku, relacji między mężczyzną i kobietą. Jest w tych wersach coś urzekającego – uczucie, tajemnica, piękno. Brakuje jednak pomysłu na wykończenie, ubranie myśli w zgrabną, elektryzującą formę wiersza. 

Katarzyna Szychowska, ostatnia z prezentujących się w tomiku poetek, również pozytywnie zaskoczyła. Widać, że jej poezja zmierza w bardzo dobrym kierunku. Siła ta zaznacza się w sprawnym budowaniu nastroju, stopniowaniu napięcia, pisaniu o bólu tego świata w oryginalny sposób: Twoje oczy w czarnych plamach/ zbyt małe na łzy („O łabędziu co gryzł ławkę”). Z przyjemnością śledzi się wędrówkę bohatera tych wierszy przez ścieżki współczesnego świata.
„67 kroków”, s. 84, Civitas Christiana, Kielce 2014.