piątek, 5 sierpnia 2016

Mary przeszłości (Janusz Anderman „Czarne serce”)

Michał Siedlecki
("Projektor" - 1/2016)
Ostatnio na naszych półkach księgarskich pojawiła się najnowsza powieść Janusza Andermana pod wielce symbolicznym tytułem „Czarne serce” (2015). Utwór ten – stanowiący literacką próbę oceny najnowszych dziejów Polski – świetnie oddaje mroczny stan ludzkiego ducha w naszym kraju, znaczonym wymownie – w jego ostatnim trzydziestoleciu – przez dwie skrajnie różne, acz paradoksalnie dość podobne do siebie, tragedie społeczne: stan wojenny i katastrofę smoleńską.

Janusz Anderman (Włoszczowa, świętokrzyskie, 1949) – prozaik, dziennikarz, felietonista „Gazety Wyborczej”, tłumacz literatury czeskiej, reżyser, autor scenariuszy filmowych, sztuk teatralnych oraz słuchowisk radiowych – to autor blisko dwudziestu książek, między innymi powieści „Gra na zwłokę” (1979), „To wszystko” (2008), jak też opowiadań „Brak tchu” (1983). Jego powieść „Cały czas” uzyskała nominację do Nagrody Literackiej „Nike” (2007). Na jej podstawie Janusz Morgenstern nakręcił obraz „Mniejsze zło” (2009). Z kolei zbiór opowiadań Andermana „Kraj świata” (1988) zainspirował Marię Zmarz-Koczanowicz do wyreżyserowania satyrycznego filmu pod tym samym, co powyższa książka tytułem (1994). Warto w tym miejscu szczególnie podkreślić, że „Czarne serce” – najnowszy utwór tego pisarza – odznacza się również – poza dużymi walorami literackimi – rozbudowaną warstwą dialogową oraz pełną dynamicznych sekwencji, wyrafinowaną i nielinearną fabułą, którą można z powodzeniem przenieść na „duży ekran”.

Powieść „Czarne serce” składa się z trzydziestu mini-rozdziałów, zaznajamiających nas z historią jej protagonisty o imieniu Antoni – Polaka pracującego dla francuskiego tygodnika, który po zgoła dwudziestu latach emigracji wraca na łono swojej ojczyzny, dotkniętej traumą katastrofy smoleńskiej. Śledząc wspomnienia głównego bohatera tego utworu, dowiadujemy się o jego opozycyjnej działalności w stanie wojennym, za którą został internowany w Białołęce oraz o uniewinnieniu go – już w wolnej Polsce – przez ówczesny sąd drugiej instancji za rzekome morderstwo na swojej dziewczynie Wandzie. Wzburzony oszczerstwami i ciążącym nad nim fatum, wyjeżdża do Francji. To jej czytelnikom zdaje on posępną relację z kwietniowych wydarzeń 2010 roku w Warszawie: (…) Z knajpy naprzeciw Pałacu Prezydenckiego (…) wychodzą zaciekawieni goście i przyglądają się obrońcom krzyża (…). Obrońcy mają ręce jak skrępowane kajdankami; to ciasno zwinięte różance. Gapie (…) naigrywają się z nich chaotycznymi błyskami fleszy.

Najnowsza powieść Andermana przestrzega więc dobitnie polskiego czytelnika przed marami rodzimej historii, które stale powracają do naszej ojczyzny pod wielce okrutnymi postaciami: nienawiści, wstecznictwa oraz ksenofobii. To doskonałe literackie studium dzisiejszych czasów, dla których opisane tutaj wydarzenia warszawskie są jedynie tłem szerszych procesów społecznych w destabilizującej się wciąż Europie.