piątek, 5 sierpnia 2016

Wstępniak 16

Paweł Chmielewski
("Projektor" - 1/2016)
Czy kosmici istnieją? Ktoś jeszcze ma wątpliwości? Jak pewnie powiedziałby agent Fox Mulder do wiecznie sceptycznej Dany Scully są wśród nas, skrywają tajemnicę i znają prawdziwe źródło wiedzy. Dowody mamy na każdym kroku. Siódma odsłona – wykreowanej przez George’a Lucasa i jego uczniów – nieskończonej wojny Republiki (tym razem z Najwyższym Porządkiem) aż skrzy się od mitycznych odwołań. A czym jest mit? Mit jest przede wszystkim słowem. Czym jest słowo? Słowo jest fundamentem książki.

Na literackich pierwowzorach – nawet jeśli przyznają się do tego z pewną niechęcią – opiera się teatr, film, muzyka, sztuki plastyczne. Najbardziej, takie mam przekonanie, literacka ze współczesnych kinematografii – rosyjskie kino „moralnego niepokoju” – jest tego dowodem. „Lewiatan” Andrieja Zwiagincewa i „Dureń” Jurija Bykowa, mimo nowoczesnego kostiumu są opowieściami literackimi, znanymi ludzkości od paru tysiącleci. Zdradzony przez żonę, najlepszego przyjaciela, system, pozbawiony rodzinnego domu, wreszcie zesłany do zony, bohater pierwszego jest współczesnym Hiobem, hydraulik Bykowa, to nikt inny jak ostatni sprawiedliwy, figura z westernu, opowieści samurajskich i starotestamentowa. Ten filozoficzno-literacki namysł – z elementami baśniowymi – dostrzeżemy również w eschatologicznym kinie drogi, ostatnim dziele Siergieja Bałabanowa „Ja chcę”. Przenikanie, prymat i pierwotność literackości w relacji z innymi dziedzinami sztuki to aksjomat.

Jeden z najważniejszych zespołów nurtu rocka progresywnego – Rush, płytę „Pożegnanie królów” opiera w gruncie rzeczy na poemacie „Kubla Chan”, romantycznego „poety jezior” Samuela Coleridge’a. Najciekawsze w tych poszukiwaniach są zabawy samej literatury z literaturą, książki z książką. Zawsze tajemniczą. Mityczną, bez nazwy, jak u Bruno Schulza, manuskryptem z „Klubu Dumasa” Perez-Reverte’a czy domniemaną ostatnią częścią „Poetyki” Arystotelesa w „Imieniu róży”, po przeczytaniu którego zbędny jest kurs literatury średniowiecznej.

Dokładnie 10 lat temu napisałem artykuł o ulubionych książkach kielczan. Bez podziału na miejsca, w pierwszej piątce najczęściej wypożyczanych, znalazły się: „Harry Potter i Książę Półkrwi” J.K. Rowling, „Opowieści z Narnii” Clive’a Staplesa Lewisa, „Kod Leonarda da Vinci” Dana Browna, „Cień wiatru” Carlosa Ruiza Zafona i „Historia piękna” Umberto Eco. W tym numerze – w trochę innych okolicznościach redakcyjnych ;) – powtarzamy eksperyment.