poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Na wschód od Salinas (Geert Mak, „Śladami Steinbecka”)

Paweł Chmielewski
("Projektor" - 4/2014)
„Ulica Nadbrzeżna” i „Cudowny czwartek” Johna Steinbecka rozgrywają się w okolicach fabryki konserw w Monterey w Kaliforni. „Myszy i ludzie”, niedaleko, na zachodnim brzegu rzeki Salinas, „Grona gniewu” i „Na wschód od Edenu” w Salinas Valley. Gdy po prawie 30 latach, w 1960 r. późniejszy noblista powrócił w rodzinne strony, nic już nie było takim jak w okresie Wielkiego Kryzysu.

Żyjące z rybołówstwa miasteczko zaczyna umierać już w latach 40. Zamykane są fabryki, a sardynki widzimy tylko w puszkach. Kiedy Steinbeck w swojej sentymentalnej wędrówce półciężarówką po „prawdziwej” Ameryce (opisanej potem w „Podróży z Charleyem”) dotarł do Kalifornii już nie chciał tam mieszkać. Salinas i Monterey przyciągają turystów, bary i sklepy, a nawet ulice noszą dziś nazwy bohaterów z „Ulicy Nadbrzeżnej”. Gdy Geert Mak w 2010 r. dotarł tam śladami pisarza, miasta „żyły z pamięci Steinbecka”.

Holenderski historyk, prawnik i dziennikarz, równo 50 lat po autorze „Gron gniewu”, wyrusza przez całe Stany z Sag Harbor w stanie Nowy Jork do San Francisco i z powrotem do Nowego Orleanu. Konfrontuje Amerykę z początku prezydentury Kennedy’ego z Ameryką Obamy.

USA lat 50. to kraj prosperity. Bracia Levittovie sprzedali setki tysięcy domów z prefabrykatów, rozrastały się przedmieścia. Telewizja stała się potęgą, kto miał w garażu samochód starszy niż trzy lata był nieudacznikiem, bilety lotnicze tanieją, przybysze z kontynentu porzucają tradycyjną, purytańską skromność. Steinbeck nie znajduje już prawie śladów kryzysu z lat 30., który wyniszczył Ameryką. Obywatele szanują wojsko, ufają politykom i telewizji. W 1959 r. wybucha pierwszy skandal, koniec niewinności – Charles van Doren oszukiwał w telewizyjnym teleturnieju (zainteresowanych odsyłam do filmu „Quiz show” z 1994 r.).

Ameryka Maka już nie jest niewinna – po drodze mijamy setki koczowisk z przyczepami kempingowymi biedaków, a w jednej z ekskluzywnych dzielnic toczy się „wojna” o meksykańskich pracowników sprzątających trawniki za pomocą dmuchaw. W czasach Steinbecka z sąsiadem jeszcze się chodziło do baru, w czasach Maka już się go nienawidzi.

Autor „Tortilli Flat” nie cierpiał wielkich miast. W swej wędrówce ominął Mekkę amerykańskiej motoryzacji – Detroit, jedno z najbogatszych w ówcześnie miast w USA. Podążający jego śladami Holender odwiedza miasto-widmo, scenografię do postapokalitycznego filmu. Stalownie, hurt, montownie General Motors niszczeją.

Geert Mak nie jest tylko rejestratorem. Własna podróż, śladami Johna Steinbecka, staje się pretekstem do opowiedzenia historii odwiedzanych miejsc. Autor jest erudytą, przytacza opisy amerykańskich wędrówki Alexisa de Tocquevilla (1830), monumentalne reportaże Johna Gunthera (1945), fenomen religijności tego kontynentu i zawiłości ekonomii (jako wychowany w niderlandzkim protestantyzmie rozumie je lepiej niż przybysz z naszej części Europy), odwołuje się do artykułów prasowych, pamiętników, naukowych badań, np. antropologicznych opracowań pocałunku i uścisku, innego w Vermont, Ohio i Kalifornii.

To kraj radosnych miliarderów i milionów bezrobotnych nędzarzy, którzy zamiast robić rewolucję, od 150 lat wierzą w mity.
Geert Mak, „Śladami Steinbecka”, s. 581, Wydawnictwa Czarne, Wołowiec 2014.