wtorek, 2 sierpnia 2016

Czerwona skała Uluru (Wiesław Juszczak, „Poeta i mit”)

Paweł Chmielewski
("Projektor" - 5/2014)
Centralne obszary Australii zamieszkuje lud Aruntów. W ich języku słowo „alchera” oznacza „sen” albo „niebo”, jest wyrazem oznaczającym mit. Czas powstawania świata nosi nazwę „Alcheringa”. Aborygeni wierzą, że właśnie wtedy boscy przodkowie – z pierwotnego chaosu – stworzyli ziemię, by następnie zejść pod jej powierzchnię lub wstąpić do nieba. O tym m.in. traktuje krótka, erudycyjna książka Wiesława Juszczak „Poeta i mit”.

Autor jest historykiem sztuki i religii, filozofem, profesorem PAN, a jego najnowsza rozprawa dotyczy pierwotnych znaczeń mitu, zanim stał się on elementem większej całości – mitologii. Mityczność przejawia się w każdej epoce, staje się jej „planem poetyckim” czyli mapą, dzięki której zaczynamy ją rozumieć. Obok poezji Rainera Marii Rilkego i Williama Blake’a, opowiadania „Niedźwiedź” Faulknera, twórczości Eliota, istotną rolę w wywodzie pełnią archaiczne wierzenia ludów Australii. Jak wczytując się w pozostawione obrazy i słowa możemy zrozumieć ich świat, rytuał, światopogląd.

Do początków XX w. kultura aborygeńska istniała w formie niezmienionej od prawie 40 tys. lat (niektórzy badacze podają, że nawet od 60 tys.). Ta – z punktu widzenia europejskiego – archaiczna struktura, pozostająca wciąż w okresie paleolitu, pozwoliła na obserwowanie, badanie rzeczywistości, która na naszym kontynencie istniała już tylko jako obrazy naskalne, świadectwa nieistniejących od tysiącleci kultur. W religiach Australii zachował się związek mitu z mistyką – okres tworzenia świata – przez boskich przodków „Wielkich Ludzi” – określany jest mianem „Czasu Snu”. O tym okresie opowiadają ich najstarsze przekazy, które w formie ustnej przetrwały kilkaset stuleci. 

Wiesław Juszczak, odwołując się m.in. do Bronisława Malinowskiego, pokazuje jak mit przeobraża się w mitologię, w narrację. Powróćmy jeszcze do Czasu Snu. Na przykładzie wierzeń Aborygenów udowadnia badacz, jaką rolę pełni rytuał, jak obraz tłumaczy nam i ujawnia istotę mitu. Przykładem są tzw. „czuringi” (przedmioty), na których za pomocą malowideł, rytów ukazywane jest pochodzenie człowieka od wielokształtnych istot, przypominających czasem zwierzęta, czasem rośliny. „Czuringiem” mogą być olbrzymie malowidła naskalne, ale również, małe, prywatne, będące własnością członka plemienia. Z przedmiotem związany jest zarazem fragment pieśni, który stanowił ułamek wielkiej opowieści, będącej ustnym dziedzictwem Aborygenów.

Tym zapisem mitu dla rdzennych mieszkańców Australii jest również krajobraz. Czemu krajobraz? Bóstwa tworzące świat, owi Wielcy Ludzie z Czasu Snu, formując ziemię, pozostawili na niej swoje ślady. Każdy pejzaż, jego obraz, ma zatem wymiar mitu. 

Czy nie jest tak, że – nawet na poziomie prywatno-rodzinnym – posiadamy pewien mit, fotografię, ustną, obrazową opowieść? Dzięki niej możemy rozpoznać świadomość, topografię świata, w którym żyli nasi przodkowie. Każda społeczność, pojedynczy człowiek ma chyba ten swój czerwony monolit Uluru (skała w centralnej Australii), prywatne świadectwo epoki Czasu Snu.
Wiesław Juszczak, „Poeta i mit”, s. 96, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2014.