wtorek, 2 sierpnia 2016

Liryczna mozaika (Adam Ochwanowski, „Pławienie koni”)

Anna Nogaj
("Projektor" - 1/2015)
Poeta Adam Ochwanowski (ur. w Złotej Pińczowskiej), regionalista, animator życia kulturalnego, obchodził w październiku 40-lecie pracy twórczej. Jego dorobek twórczy wzbogacił się o „Pławienie koni” – antologię tekstów lirycznych opublikowanych w miesięczniku „Twórczość” w latach 1978-2013.

Tomik podzielony jest na chronologiczne rozdziały a w każdym znajduje się parę wierszy przypisanych do czasu, w jakim zostały zamieszczone w wyżej wymienionym piśmie. Wachlarz tematyczny jest ogromny i nie ma zdecydowanych motywów przewodnich, natomiast cechą wyróżniającą jest to, że religia splata się z poezja, wiersz często zamienia się w jakby modlitwę albo rzeczywiście nią jest. Wiara bohatera „Pławienia koni” jest jednak nieskrystalizowana, nieraz wydaje się bardzo mocną a za chwilę kruchą, do czego podmiot co chwila się przyznaje: nie potrafię modlić się/ spowiadać (…)/ nie wybaczę niczego/ nikomu („W sam raz…”). Często też przywoływane są biblijne sceny, np. Ostatnia Wieczerza, narodzenie Jezusa czy Ukrzyżowanie. W każdą z tych sytuacji wplata się to co tu i teraz, współczesny człowiek ze swoimi problemami, ten co wypiera się wiary, łamie przykazania.

Oprócz transcendencji mamy też sprawy typowo przyziemne: politykę, troskę o kraj, wytykanie głupoty itd. Niektóre wersy opływają jadem i złością, w niezgodzie na to, co się dzieje, co człowiek zrobił ze sobą i z innymi: ogłupiały/ nieludzką władzą/ zamilcz kabotynie/ z dna piekieł/ rozedrgany/ świętością męczeństwa („Poemacik dla niedorostków”). Kolejne frazy pełne są cichych albo wykrzyczanych refleksji nad życiem, sensem i przemijaniem. Podmiot ma świadomość tego, co przeżył, co dostał i co stracił. Nie żałuje, ale wylicza niczym na spowiedzi, to co tkwi w jego pamięci i sercu. Godzi się na taki świat, a to co bolesne i złe chowa czasami pod przykrywkę humoru i ironii w postrzeganiu rzeczywistości: Jestem szalony/ chce Cię wziąć szaloną/ na kręte ścieżki/ zgłodniałego świata/ zburzymy ściany/ za wysokie progi („Z Lidką”). Wydaje się nie przejmować przeciwnościami i kreuje siebie na osobę o mocny charakterze.

Nie brakuje też wierszy zwróconych w stronę natury, zwierząt, czy procesu pisania. Podmiot dziękuje za to, że jest poetą, że może dzielić się z innymi swoim postrzeganiem świata, choć ma świadomość jaki to ciężki kawałek chleba. Na uwagę zasługują także teksty nawiązujące do tradycji literackiej, będące przypomnieniem poezji dawnych wieszczów. Autor czyni to za pomocą tytułów wierszy, np. „Romantyczność”, ale i treści, która nawiązuje do danego tekstu: Słuchaj dzieweczko! Gdy pęknięte szkiełko/ Puszcza zajączka w akermańskie stepy. 

I na końcu należy wspomnieć o mistrzowsko skomponowanej Drodze Krzyżowej, której opis zamknięty w wierszu jest niezwykle plastyczny i wzruszający.

Także pójdźmy z poetą nad jeziora pławić konie, zanurzać się świecie jego wyobraźni i dalej kłusem pędzić miedzy wersami, aby wysłuchać poetyckiej spowiedzi z życia i opowieści o życiu, przeplatanych barwną metaforą.
Adam Ochwanowski, „Pławienie koni”, s. 160, Wyd. Drukarnia Panzet, Kielce 2013.