czwartek, 27 października 2016

Zdradzieckie śliwki Prufrocka (Wit Pietrzak, „Ostrożnie poezja. Szkice o współczesnej poezji anglojęzycznej”)

Paweł Chmielewski
("Projektor" - 5/2016)
Zacznijmy wierszem: Zaprawdę bowiem przyjdzie czas,/ By zastanowić się: „Czy się ośmielę?” i „Czy się ośmielę?”/ Odwrócić się, ze schodów zejść w niedzielę/ Z plackiem łysiny, na czubku mej głowy – / (Powiedzą „Jakże zmarniały mu włosy!”)/. Kilka linijek z „Pieśni miłosnej J. Alfreda Prufrocka” T.S. Eliota to kwintesencja autoironii i dialogowości – dwóch ważnych (choć nie jedynych) cech poezji anglojęzycznej.

Poeci angielskiego obszaru językowego są – w Polsce – w dość szczęśliwej sytuacji. Obok niemieckich, francuskich i rosyjskich – najczęściej tłumaczeni, wydawani, komentowani w prasie literackiej. Punkt wyjścia, podstawy do lektury „Ostrożnie poezja” Wita Pietrzaka (pracownik Zakładu Literatury i Kultury Brytyjskiej Uniwersytetu Łódzkiego) są więc całkiem przyzwoite. Nazwiska Eliota, Williama Butlera Yeatsa czy W.H. Audena kojarzy większość czytelników. Składająca się z kilkunastu artykułów – drukowanych wcześniej m.in. w „Literaturze na Świecie”, „Przeglądzie Humanistycznym” i „Fragile” – książka może stać się spokojnie krótkim przewodnikiem po wybranych obszarach XX-wiecznej liryki języka angielskiego. W części pierwszej („Drogi modernizmu”) autor konsekwentnie buduje każdy z rozdziałów, rozpoczyna od pełnej informacji o przekładach na język polski, potem nota biograficzna (o charakterze anegdotycznym i dzięki temu znacznie ciekawsza), zarys fragmentu (problemu) w twórczości autora i wreszcie komparatystyczna analiza utworu.

Część druga („Mozaika”) ma charakter bardziej migotliwy – to zderzenia wierszy, rozbłyski problemów i – jak przystało na zdystansowaną postawę angielską – przy tym, mimo wszystko, melancholijnie zabawna. Jak jedwabniki D.J. Enrighta i grzyby Dereka Mahona.

Bohaterowie zbioru esejów to: Eliot, Yeats, Ezra Pound, Auden, Ted Hughes, Michael Longley, J.H. Prynne, Peter Gizzi, Wallace Stevens, Seamus Heaney, Ciaran Carson, C.W. Williams, Robert Creeley, Enright, Mahon, Larkin i Tony Harrison. Hughesa, którego ważny tom „Listy urodzinowe” został „przykryty” plotkami o małżeństwie z Sylwią Plath i oskarżeniami o jej samobójstwo. Williamsa – zdradzonego przez zimne śliwki, których łapczywe i pokątne spożywanie staje się – pośrednim – dowodem na małżeńską zdradę. Na marginesie – przy „śliwkach Williamsa” przypomina mi się ekspozycja z „Kontraktu rysownika” Greenawaya, gdzie dyskurs o śliwkach i śliwkowych drzewie ma właśnie, ten angielski, dwuznaczny, seksualny podtekst. Anegdotyzm biograficzny w „Ostrożnie poezja”, wprowadza czytelnika płynnie w – coraz bardziej rozbudowaną, teoretycznoliteracką – problematykę książki.

Czytając rozdział o „Wielkanocy” Yeatsa można nawet zbudować dość ciekawą teorię. Wiersz odwołujący się do masakry irlandzkich powstańców w 1916 r., zawierający paralelę między prywatnością, a narodową sprawą, którą Yeats traktuje cokolwiek sceptycznie, Pietrzak analizuje z perspektywy postkolonialnej. Na pierwszy rzut oka – zaskakujące, lecz po krótkim namyśle… Zaczynamy zazdrościć Irlandii jej poetów. Postkolonialne drzewa polskiej liryki nie wydały owoców zjadliwych, jeśli zaś jakiekolwiek – to umówmy się – na grafomanię szkoda nam czasu.

Co jeszcze charakterystycznego odnajdziemy w anglojęzycznej poezji? Ten jej, dość powszechny, panteizm, w duchu wciąż modernistycznym. Natura, zachwyt nad jej pięknem (w sposób naturalny ukierunkowany na urodę kobiety) jest tylko pretekstem, naskórkiem, otaczającym wewnętrzny krwioobieg autora. 

I epickość, ta rozlewająca się wśród wersów, nienachalna swoboda. Zakończmy, tym razem nie Eliotem, ale fragmentem z „Rozmowy” Longleya: Nawet ty, Odysie, nie sprawisz, że pokocham śmierć:/ Wolałbym dzień w dzień czyścić rowy za głodową/ Dniówkę u byle małorolnego chłopa, niż być/ Wielkim panem wśród bezsilnych zmarłych.
Wit Pietrzak, „Ostrożnie poezja. Szkice o współczesnej poezji anglojęzycznej”, s. 264, Universitas, Kraków 2015.