czwartek, 27 października 2016

Spotkanie Euterpe z Kalliope (Julia Szychowiak "Naraz"; Roman Honet "Rozmowa trwa dalej"; Jacek Dehnel "Seria w ciemności")

Michał Siedlecki
("Projektor" - 5/2016)
W tym roku nakładem Biura Literackiego ukazały się między innymi trzy tomy liryków z serii „22. Wiersze podróżne” znanych polskich pisarzy: „Naraz” (2016) Julii Szychowiak, „Rozmowa trwa dalej” (2016) Romana Honeta, jak również „Seria w ciemność” (2016) Jacka Dehnela. Wydane w formie kieszonkowej, skrywają w swoim wnętrzu intrygującą treść, stymulującą czytelnika do nieustannych rozważań z pogranicza literatury, filozofii, mitoznawstwa oraz historii. 

Biuro Literackie wpisuje się swoją tegoroczną serią „22. Wiersze podróżne” w bardzo dobrze prowadzoną politykę wydawniczą, promującą już od przeszło dwudziestu lat w Polsce i poza jej granicami wartościową literaturę współczesną pisarzy, wywodzących się głównie z kręgu kultury europejskiej, jak również dzieła tak zwanych „klasyków”. Perłą w koronie wrocławskiego wydawnictwa pozostaje jednak od zawsze rodzima poezja. Potwierdza to zresztą prezentowana tutaj seria, którą łączy – poza tytułowymi dwudziestoma dwoma wierszami w każdym z jej tomów – wysoki poziom utworów poetyckich podejmujących szeroko pojęty literacki motyw ludzkiej wędrówki.
 
Samotność
Zbiór „Naraz” Szychowiak trudno poddać jednoznacznej interpretacji. To bowiem tom, który warto czytać wielokrotnie, by odsłaniać jego kolejne warstwy znaczeniowe. Już w pierwszym wierszu poetki zatytułowanym „Ślad” alegoryczny motyw jaskini platońskiej służy jej przede wszystkim do ukazania problemu ludzkiej alienacji: Dzień do wieczora przechadzał się po murze,/(…) Jestem widoczna, póki sen mną kaszle, dopóki cień wsparty jest ciałem. To bardzo posępny liryk.

Następny wiersz Szychowiak „Prawie słyszę” również spowija bezgraniczny mrok: Słyszę: szczęście. Było przed chwilą,/ jak krzesło w rzece. Finalny spokój jest w nim tylko pozorny. Wyraźne niedopowiedzenia poetki zwiastują tu burzę emocji, przypominającą dramat nieszczęśliwej miłości. Z kolei w liryku „Dziecko ślizga się po szerokich plecach rzeki” to, co z pozoru beztroskie maskuje grozę, czyhającą często za oknami naszych domów. Natomiast w kolejnym wierszu artystki „Ściśle tajne” w dziecięcy świat wkrada się jawnie widmo wojny. Teksty „[Trening mięśni ducha]” oraz „[Widziałam, jak leżymy ogromni nad dachami]” dotykają zaś kwestii ludzkiej jaźni, problematyki przemijania, jak też pojęcia metafizyki. W zamykającym tom Szychowiak utworze „[Łóżko, w którym leżę, puste]” spotykamy się tymczasem ponownie ze zjawiskiem społecznego wyobcowania. 

Tom „Naraz” Szychowiak wydaje się więc wysublimowaną formą literackiej wędrówki artystki do magicznej krainy „najprostszych” słów utkanych z nici samotności oraz melancholii, dających jednak nadzieję na poetycką konsolację. To zbiór, wobec którego trudno przejść obojętnie.

Rozmowa niedokończona
W otwierającym nowy tom Honeta wierszu „Echa jednego głosu” zawiera się w pewnym sensie symboliczny klucz do zrozumienia jego kolejnych wierszy. Tytułowe echa pulsują tu, aż od wciąż powracających doświadczeń sytuacji granicznych, wpisanych w zbiorowy los współczesnego człowieka, którego upływające w monotonii kolejne tygodnie życia (…) nasycają krwiobieg spienioną kością (…). W podobnej tonacji utrzymany zresztą został kolejny liryk Honeta zatytułowany „Zawsze na północ”, w treści którego specjalnej inwokacji doczekało się nawet człowiecze cierpienie: (…) bólu, twój taniec jest rzeźbą.

Natomiast w wierszu „Z podróży pośmiertnej” poeta niczym Orfeusz wyrusza do Hadesu na spotkanie Eurydyki, choć – w przeciwieństwie do syna boga Apolla – od początku zdaje się przeczuwać, że jej śmierć jest nieuchronna. Liryk „Żeby wrzał” różni się zaś zasadniczo od poprzedniego, bo wyraża otwartą krytykę współczesnego chrześcijaństwa. W melancholijnych i na poły okultystycznych utworach „Człowiek, który wędrował przez węża” oraz „Rodzaje nocnej alchemii” dominuje za to tematyka ludzkiej przemocy, jak również przemożnego zwątpienia w sens i porządek współczesnego świata. 

Zbiór „Rozmowa trwa dalej” Honeta warto w pewnym sensie traktować jako poetycką spowiedź pisarza z jego dotychczasowego życia. Artysta niczego tutaj jednak otwarcie nie odsłania. Wydaje się wręcz, że celowo maskuje własne doświadczenia w siatce enigmatycznych słów i znaczeń, tak żeby przypominały one do złudzenia osobom postronnym fantomy bliżej nieokreślonej rzeczywistości. To liryczny dyskurs poety z samym sobą, odyseja, której kres warunkuje jedynie dogłębne poznanie samego siebie. Lektura obowiązkowa dla wszystkich.

Mrok
Tegoroczny tom Dehnela rozpoczyna wiersz pod z pozoru tylko enigmatycznym tytułem „8,5x13, ‘84”. Okazuje się bowiem już po jego pierwszej lekturze, że mamy w nim do czynienia z poetyckim opisem zdjęcia z czasów młodości poety. Artysta stara się tu w gąszczu dręczących go pytań natury egzystencjalnej ocalić od zapomnienia miniony czas własnego dzieciństwa, znaczony okresem względnej beztroski: Dokąd idziesz, chłopczyku,/ (…) Wszędzie, gdzie pójdziesz, będzie gorzej, zatrzymaj się, uśmiechnij. Odnajdziemy więc w owym liryku pewne literackie aluzje pisarza do „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta. To intrygujący w swojej semantycznej strukturze wiersz Dehnela.

Kolejny wiersz poety zatytułowany „Szczęście” pozostaje w swojej warstwie językowej – podobnie jak większość utworów z tomu „Seria w ciemność” – przykładem misternego mariażu liryki z prozą. To tekst, w którym bezpośrednie nawiązania Dehnela do wiersza „Lacrimae rerum” autorstwa brytyjskiej pisarki Michèle Brigitte Roberts o jej umierającym ojcu, nabierają cech uniwersalnego moralitetu, traktującego o ludzkim życiu, śmierci i dozgonnej miłości dwojga kochanków. Motyw więzi emocjonalnej dwóch osób odnajdziemy też w liryku „Odwilż”. Artysta tak oto referuje w nim jej trwałość: Związek: to, co trzyma razem dwa atomy wodoru, jeden atom tlenu. Natomiast tekst „Miasta dalekie” opowiada o miłości oraz ludzkim dojrzewaniu. Wiersze „Przyjęcie”, jak też „Big Splash” podnoszą zaś kwestię kruchości wszelkiego bytu.

Poetycką książkę Dehnela można w pewnym sensie interpretować jako jego artystyczną próbę wydobycia swych wierszy z mroków codzienności, czyhających na każdym kroku przed niepodążającym utartymi szlakami twórcą. To metafizyczny proces, wiodący tylko nielicznych pisarzy do jutrzenki literackiego spełnienia. Wydaje się jednak, że Dehnel jest tu na dobrej drodze, z której, o ile drastycznie nie zawróci, może kiedyś dojść do wrót poetyckiego Olimpu.

Poetyckie peregrynacje
Zaprezentowane tu trzy tomy wierszy autorstwa Honeta, Szychowiak oraz Dehnela warto traktować jako poetycki trójgłos artystów na temat zmiennych kolei ludzkiego losu ukazanych przez pryzmat alegorycznego wątku podróży. W trakcie swoich literackich peregrynacji nawiązują w nich oni symbolicznie do dwóch antycznych tradycji uosabianych przez mityczne greckie muzy: Euterpe oraz Kalliope. To bowiem poetyckie teksty, w których liryka spotyka się subtelnie z prozą, a potencjalny czytelnik z bardzo dobrą twórczością.