niedziela, 31 lipca 2016

Mageripen (Angelika Kuźniak „Papusza”, Wydawnictwo Czarne)

Paweł Chmielewski
("Projektor" - 1/2014)
Początek to scena śmierci. Dyźko umiera. Kobiety go myją, ubierają. Na głowie ma chustę z dziurą, którą do ciała powrócić może dusza. Cyganie wkładają mu do każdej z kieszeni pieniądze. Igłę, grzebień, papierosy. Nad trumną nie ma orkiestry, nikt nie śpiewa. Nikt się nie myje, nie czesze, nie goli. Tak umarł Dyźko. Mąż Papuszy.

To preludium do historii Bronisławy Wajs, najsłynniejszej polskiej „poetki przeklętej” (jak napisała Julia Hartwig). „Papusza” czyli „lalka” umarła z dala od swoich, pochowana na uboczu. Wyrzucona poza nawias społeczności. Obca dla Polaków. „Magerdo” (skalana) dla swoich. Literacka biografia Angeliki Kuźniak, stylizowana na reportaż, to historia kilkudziesięciu lat samotności. Historia o złamaniu „mageripen” – niepisanego kodeksu cygańskiej społeczności.

Renesans zainteresowania osobą i twórczością poetki to nie tylko książka Angeliki Kuźniak oraz film Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze. Oto przejmujący obraz ilustrujący dwa zjawiska – obcości i śmierci rytuału, pewnej formacji kulturowej. Ta „obcość”, która towarzyszyła Papuszy przez całe życie, wychodząca z kart książki, wybrzmiała podczas spotkania z autorką w Muzeum Dialogu Kultur (w czasie Festiwalu Wolność i Pokój), dwieście metrów od kamienicy, gdzie w lipcu 1946 r. dokonał się pogrom kieleckich Żydów.
Ze wspomnień, przywołanego pamiętnika, listów, gazetowych strzępów wyłania się tajemniczy, obcy polskiemu czytelnikowi świat, który znika w ciągu jednego ludzkiego życia. Ten schyłek tradycyjnych cygańskich rytuałów taboru (celowo, idąc tropem Angeliki Kuźniak, używam słowa „cygański”, które jest według autorki adekwatne, w przeciwieństwie do sztucznego tworu – „romski”) ukazany zostaje przez pryzmat jednostkowego losu. Papusza uczona alfabetu – za kradzione kury – przez starą Żydówkę, wędruje, oddycha, cudem unika śmierci w czasie wojny.

W tej – ułożonej jak antyczna tragedia – biografii jest punkt kulminacyjny, spotkanie z Jerzym Ficowskim. Poezja Papuszy, pierwotna, nieskażona literacką manierą, wpleciona w naturalny kosmos przyrody za pośrednictwem krytyka dociera do czytelników. Równolegle powstaje książka o cygańskiej obyczajowości. Zdrada kodeksu. Bronisława Wajs – wplątana w niezrozumiałe dla niej mechanizmy – namawia współplemieńców do porzucenia taboru. Świat wędrowców umiera do połowy lat 60. Zdradzony mageripen domaga się ofiary. Ofiary idealnej – dziwnej poetki. Później jest już tylko wygnanie, życie wśród obcych, otchłań schizofrenii, szpitale...

„Papusza” to tragiczna biografia i studium strasznego mechanizmu – cygańska poetka jest tu jak bezwolne narzędzie. Podziwiana, drukowana, lecz w tej fascynacji jest coś na kształt zachwytu nad egzotyką, sztuką tych „innych”, „obcych”. Czytając „Papuszę” i patrząc na jej zdjęcia (kolejny walor publikacji) miałem przebłyski skojarzeń z losem rdzennych mieszkańców Syberii czy japońskich Ajnów. Niegdyś dumnych. Dziś „wyrwanych z korzeniami”. My też mamy taki polski wyrzut sumienia – pewną cygańską poetkę.

Angelika Kuźniak „Papusza”, s. 198, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013.