niedziela, 31 lipca 2016

Emblemat w kostiumie SF (Adam Ochwanowski, „Trzynaście zmysłów”)

Paweł Chmielewski
("Projektor" - 1/2013)
Kolejne tomy poezji Adama Ochwanowskiego to bardzo ciekawy – i dość nietypowy – przykład melanżu sztuk: literatury i plastyki. Ktoś mógłby powiedzieć, że nawet układający się w formę swoistego komiksu. Nie tym razem, w odróżnieniu od dwóch poprzednich tomików: „Drogi Krzyżowej” z ilustracjami Tomasza Łukaszczyka i „Bestiarium...” z grafiką Jerzego Ozgi.

„Trzynaście zmysłów” to zbiór, któremu patronuje barokowa poezja dworska w bardzo swoistej odmianie – emblematu. To splot utworów dedykowanych osobom bliskim, mecenasom, artystycznym mistrzom i protektorom uzupełniony o symboliczną, wysmakowaną ikonografię. Tekst nie istnieje bez obrazu, który go dopełnia. W przypadku książki Ochwanowskiego to emblematyka współczesna, stworzona cyfrowo przez Tomasza Łukaszczyka.

Ilustracje do „Trzynastu zmysłów” pokazują nam charakterystyczny dla Łukaszczyka sposób budowania przestrzeni na obrazie. Przede wszystkim poprzez kolor, ale również zestawienia elementów z różnych obszarów kulturowych. Wyjaśnijmy to na przykładzie emblematu dedykowanego Ryszardowi Miernikowi. W tekście pojawiają się charakterystyczne dla twórczości Miernika figury: Chrystus, Barabasz (dowódca partyzancki), motyw drewna odsyłający do symboliki krzyża. W ilustracji widzimy postać przypominającą maszkarony na gotyckich katedrach, usadowioną w pozie prawie rodinowskiego „Myśliciela”, ale i wysoki drewniany blok to zarazem „Odyseja 2001” Kubricka oraz słup, na którym siadali asceci. Ten skrótowy opis pokazuje nam jak część ikoniczna spaja poetykę średniowiecznej, modernistycznej rzeźby z science fiction.

Bogata symbolika tekstów wprowadzająca czytelnika w klimat trenu Jeremiasza (pojawia się w jednym z tekstów), symbolikę biblijną i apokryfów, Wyspiańskiego, „Balladyny”... tworzy klimat elegijny. To są nie tylko emblematy, tym wierszom coraz bliżej do popularnej w barokowym (sarmackim) świecie literackim formy epitafium. Ochwanowski żegnał się z minionym czasem już w „Siedmiu wierszach głównych”, zaś konterfekty tworzył w tomie sprzed trzech lat „Dwunastu gniewnych błaznów”. Tam był jednak sowizdrzalski, tu jest poważny. 

Fraza A ja widziałem rozpoczynająca każdy z trzynastu finałowych dystychów i będąca zarazem tytułem dziesięciowersowych liryków (o stałej konstrukcji – pęknięta oktawa i dwuwers) odsyłana nas do mrocznej twórczości dwóch poetów Cypriana Kamila Norwida i Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, liryków stojących – tu użyję popkulturowego sloganu – na granicy „ciemnej strony mocy”. Eksplorujących tematykę strachu, upadku wartości, żalu za utraconą młodością, śmierci.
Adam Ochwanowski, „Trzynaście zmysłów”, s. 32, il. Tomasz Łukaszczyk, Drukarnia Panzet, Kielce 2013.