niedziela, 31 lipca 2016

Zachwiane bukszpany (Katarzyna Sękowska "przeŚwit")

Jadwiga Jermak
("Projektor" - 1/2014)
W Centrum Edukacyjnym „Szklany Dom” w Ciekotach odbył się wernisaż wystawy fotograficznej kielczanki Joanny Jarząbek. Towarzyszył mu specjalnie zaprojektowany katalog, w formie książki artystycznej zatytułowany „przeŚwit”, zawierający debiutanckie wiersze młodej poetki Katarzyny Sękowskiej, która wystąpiła również jako modelka na zdjęciach.

Wiersze i fotografie stają się nośnikami emocji, przeżyć i zamyśleń nad losem homo viator.

Pierwszy tekst sugeruje, że potrzebny był aż ocean, żeby opanować buntownika w sobie, uspokoić fale energii i rozpoznać siebie. Ocean, pustynia, okno domu, chmurne niebo tworzą tło poetyckiej refleksji nad człowiekiem, równocześnie są to słowa – znaki o treści symbolicznej od dawna towarzyszące opisowi człowieczej drogi, a zestawienie z życiem oceanu pracy nad sobą świadczy o skali problemu.

W wierszu „Pielgrzym” można dostrzec norwidowskie zmagania z losem, wyborem własnej drogi, dumnym trwaniem w samotnym dążeniu. Wzruszający jest najkrótszy utwór – sentencja, jakby okalający ziemską planetę, o miłości do człowieka. 

W tym kolorowym tomiku, po barwach złocistych i czerwonych pojawia się kolor szary a z nim wiersz krótki o dużym napięciu dramatycznym, jakie najczęściej towarzyszy „walce na obojętne spojrzenia”, przegranej bitwie, kiedy brak mocy porozumienia i trwa „niszcząca siła milczenia”. 

Szary kolor przenika nawet niebo, tęsknota staje się niszczącym zlodowaceniem dla życia, skoro drugi człowiek „jest na nie”. Szary piasek na ostatniej stroniczce jednak jest obwiedziony błękitem – kolorem nadziei na inny „porządek dnia”.

Cechą charakterystyczną tej poezji jest dyscyplina słowa, wręcz asceza w wypowiadaniu myśli, wyczucie metaforyki języka. Jak dobrze jest brać do ręki mały tomik wierszy, pastelowy w kolorach, gdzie chwieją się wierzby i bukszpany, pomyślany jako szansa na chwile bliskości, z wizerunkiem kobiety – Muzy zamyślonej, pięknej jak cień anioła, chociaż bez skrzydeł.